wtorek, 23 sierpnia 2016

Okiełznać światło - warsztaty z LightExplorers


    Pod koniec lipca wzięłam udział w warsztatach fotograficznych "Okiełznać światło naturalne" z Basią Krupą organizowane przez LightExplorers. Fajna ekipa, 3 naprawdę dobre modelki, profesjonalny makijaż zapewniła Magdalena Wilczyńska, a o fryzury przed i w trakcie zadbał Tomek z NewStyle. Humory dopisywały i jak na nasz lipiec pogoda też, jedyne, czego można było chcieć więcej to mocne słońce i klasyczną jego postać w złotej godzinie, ale od czego jest wyobraźnia :). 
Basia zdradziła kilka swoich tricków i pokazała tajniki pracy z modelkami. Dziewczyny pracowały dzielnie, wytrzymywały i szyszki pod stopami i wiatr od tafli jeziora. A efekty każdy z uczestników uzyskał inne...wiadomo, ile osób - tyle sposobów patrzenia :). 

Tomek z NewStyle w akcji 
i nasza świetna prowadząca pani fotograf- Barbara Krupa


Modelki:
Zosia Adaszkiewicz ( od lewej)
Oliwia  (z prawej)
fryzury: Tomek z NewStyle


Modelka : Oliwia  (http://m.maxmodels.pl/modelka-oliwia.html )


Modelki:  Zosia Adaszkiewicz ( od lewej),  Magdalena Ancygier po środku, Oliwia  od prawej


Modelki:  Zosia Adaszkiewicz ( od lewej)
                Magdalena Ancygier od prawej


Modelka: Zosia Adaszkiewicz




sobota, 20 sierpnia 2016

Kolor kontra kobalt


    Kolejny przedostatni weekend sierpnia, kolejne Bolesławieckie Święto Ceramiki. Kobalt kontra kolor. Nowe wzory, nowe zdobienia, nowi wystawcy ( wreszcie poznałam przesympatyczną Agnieszkę znaną jako Misiura design :), ale i mnóstwo znajomych z poprzednich lat twarzy. Parada Ceramiczna i spontaniczny Glinoludowy akcent. Wernisaże, antyki i bibeloty z wielu stron świata. Radość małych i zachwyt dorosłych. Ogień rozpalający ciemną noc. 

















I kolejny rok, gdzie swoje zdjęcia z poprzednich dni ceramiki znajduję tam, gdzie ich nie powinno być...

czwartek, 11 sierpnia 2016

Środek Hvaru - dawna Pitava, dzisiejsze Pitve....




    Po dwóch dniach wieczornego wpatrywania się z tarasu z lampką dobrze schłodzonego, białego wina w wioskę przed nami, postanowiliśmy zaspokoić ciekawość i udać się do miejscowości, która zawładnęła naszą wyobraźnią. Pitve to urokliwa wioska, która mimo braku dostępu do morza urzeka naturalnością, dawna Pitava, dla którego Jelsa była portem. Lawenda, winorośle i kamienne domy z historią. Jedno z miejsc, w którym mogłabym zatrzymać się na dłużej ;).
Dojechaliśmy aż pod cmentarz. Krajobraz iście włoski: wysokie tuje, winorośle, spiekota słońca. Przekleństwo albo raj. Dla mnie boskie widoki. W jedną stronę na Jelsę, w drugą na góry. Miejsce, która urzeka turystów, a mieszkańcom każe płacić wysoką cenę za plony, które daje. Zaopatrujemy się w pyszne dżemy figowe, wino i rakiję, duuużo tańsze niż gdzie indziej. Świetnej jakości. I ze świadomością, że cała kwota idzie dla wytwórcy.

    Pitve to wioska głównie tranzytowa, najkrótsza droga do przedostania się na drugą stronę wyspy Hvar. I dostarczająca ekstremalnych wrażeń, a to za sprawą ok. 1,5 km tunelu, przez który trzeba przejechać, a który wygląda jakby na szybko zdołali go wykopać górnicy ( albo krasnoludki ;). Bez oświetlenia, bez widocznego wyjazdu, ze spadającymi co jakiś czas odłamkami skał i ściekającą wodą, nierówny i oczywiście mieszczący 1 auto.