niedziela, 24 czerwca 2012

Pečenica , pita i bałkańska dusza

    Po piątkowej klasyce, sobota zabrzmiała bałkańskimi rytmami. 
Od rana piekła się pečenica, pita (nie mylić z paskudnymi budkowymi knyszami) w wersjach na słodko i słono i zespoły okoliczne i te bałkańskie. Wszystko to za sprawą XII już Festiwalu Kultury Południowosłowiańskiej. Dlaczego u nas? Dlatego że sporo mieszkańców miasta i okolic to repatrianci z tamtych stron. Moje wspomnienie o sąsiedzie Chorwacie do wyjątków nie należy. 
Impreza nie jest wielkich rozmiarów, ale nadaje smaku i budzi tęsknotę za wakacjami :). Mnie spodobała się wystawa fotografii, można było także otrzymać prospekty o Chorwacji, płyty z informacjami oraz zakupić charakterystyczną biżuterię.  




Zdjęć nie mam za wielu, bo buszowałam głównie bez aparatu, ale było na co popatrzeć, zwłaszcza jak zespoły uczyły tańca korodowego, niezwykłe babuszki w wielkich czepcach skakały ze zdwojona siłą... :)
Przy dźwiękach skocznej muzyki rynek długo nie zasnął. Gwiazdą Festiwalu był zespół Tsigunz Fanfara Avantura, siedmioosobowa orkiestra dęta, wykonująca autorskie, nowoczesne aranżacje tradycyjnych melodii Bałkanów, Turcji, Bliskiego Wschodu i Indii. Niesamowici, energetyczni, zapowiedzieli, że żadna szyba się nie ostanie w bliskim promieniu. 
A gdy wróciłam na nocną herbatę do domu, zastałam stłuczoną szybę w szafce.... prorok jaki czy co?

Przepis na pitę:
ciasto podobne jak na pierogi z dodatkiem ciepłej wody i oleju (robię na oko, więc nie dam ilości)
nadzienie : jabłka, dynia, biały ser
musi być cieniuteńkie, rozciąga się je w rękach,a potem wałkuje na cieniuteńki placek, który należy posmarować olejem. Ciasto, które zostaje należy przykryć miseczką, żeby nie wyschło.
Jabłko i dynię trze się na tarce o grubych oczkach, ser kruszy. Oczywiście nadzienie może być dowolne, same jabłka,dynia, warzywa, warzywa z mięsem. Ja lubię taką na słodko :).
Na rozwałkowane cieniuteńko ciasto daje się sporą warstwę jabłek, dyni i sera, posypuje cukrem i zawija jak strudel. Piecze w piekarniku przynajmniej godzinę w temp. ok. 180C, a gdy się zarumieni polewa śmietaną  i zapieka jeszcze z 5-10 min. Najlepsza na ciepło ;)

58 komentarzy:

  1. Świetna kameralna impreza.
    Jeszcze tylu smaków nie miałam okazji poznać!!!
    pita z jabłkami w cieście makaronowym:)?zapisuje i na pewno upiekę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierogowym :), tylko musi być naprawdę mięciuteńkie :)

      Usuń
    2. Oj tak ja chyba dalej o makaronie myślę:)

      Usuń
  2. Ta wystawa fotografii bardzo mnie zaciekawiła :)
    Chętnie zobaczyłabym więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie było ich dużo więcej niż pokazałam ;), taka bardzo kameralna :)

      Usuń
  3. PITA Z JABLKIEM I SEREM DO MNIE PRZEMOWILA:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na dynię trzeba poczekać do jesieni, chyba że masz mrożoną :), ja uwielbiam, zawsze zjadam półtora na raz (nie kawałka, półtorej strucli ;)

      Usuń
  4. Ciekawy przepis:)..............dzieki takim festynom ,mozna chociaz na chwile przeniesc sie w inna kulture i jej troche ugrysc,poznac i co jest najfjaniejsze jest namacalna i mozna jej skosztowac
    takie male duze podroze
    buziol:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. część z tych przepisów weszła do codziennych jadłospisów, każdy niemal ma w rodzinie dalszej i bliższej kogoś z tych stron i poznaje smaki :)

      Usuń
  5. Pita z jablkami? Muszę spróbować :-))) fajna relacja, lubię takie imprezy! Tylko te biedne świnki, buuuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na świnki się spóźniłam, nie dla siebie, dla męża chciałam ;)

      Usuń
  6. naprawdę dużo u Was się dzieje :)

    ileż to ludzi emigruje... podoba mi się to, że obcokrajowcy nie zapominają o swoim pochodzeniu i kulturze dzieląc się nią, ileż można się dzięki temu dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. a tak w ogóle to marzy nam się Chorwacja :)

      Usuń
    2. to głównie reemigranci czyli Polacy, którzy w czasach monarchii austro-węgierskiej wyemigrowali z Polski, a po zakończeniu II wojny powrócili z rodzinami na tereny Polski, które z kolei opuszczali Niemcy, ale tak, zwyczaje i potrawy przywieźli ze sobą :), część do z nich do dziś świetnie mówi w językach bałkańskich republik :)
      Chorwacja jest piękna i wcale nie taka daleka, Małgosiu, wszystko przed Wami :)

      Usuń
  7. Ale wspaniała impreza, przedsmak tego co naprawdę czeka na Bałkanach :))

    OdpowiedzUsuń
  8. o fajnie ze pogoda dopisala:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pogodę nie można było narzekać :)

      Usuń
  9. Ale super i ciacho musi być pychota....:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to taka bardziej obiadowa potrawa, na ciepło lub na zimno :)

      Usuń
  10. No proszę, Chorwaci w Bolesławcu. Fajnie, że potrafią się też ładnie zaprezentować. Pita mnie zafascynowała. Dotąd kojarzyłam tę nazwę tylko z tureckimi chlebkami, a tu takie ciasto! musi być pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tą szybą to faktycznie bardzo ciekawe! Fajną miałaś zabawę;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak miałam szczęście, bo multum talerzy na półce poniżej uratował kolekcję kubeczków ;)

      Usuń
  12. Jak ja lubię bałkańskie klimaty. Z moich ulubionych dań, przynajmniej raz w miesiącu je zamawiam, jest pljeskavica ze szpinakiem i mussaka oczywiście. Do tego ciemne piwo, muzyka i wieczór trwa do rana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcę więcej takich wieczorów ;)

      Usuń
  13. Z pewnością chociaż na chwilę poczułaś się, jakbyś znowu była w pięknej Chorwacji. Impreza kapitalna. Lubię pitę, ale z warzywami. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, następny wpis będzie w temacie :), ja łasuch - wolę słodko ;)

      Usuń
  14. fajna ta impreza, a przede wszystkim świetne zdjęcia ludzi na niej!
    mnie pita kojarzy się z czymś innym, ale ta wygląda też apetycznie


    Blog o życiu & podróżach
    Blog o gotowaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mało tu ludzi, bo jakoś tak nie robiłam, ale cieszę się, że Ci przypadły fotki do gustu :)

      Usuń
  15. Piękne klimaty.Piękny fotoreportaż:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepiękne te stare fotografie! Uwielbiam takie. Mogłabym oglądać bez końca :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeraziłam się: najpierw przeczytałam, że piekły się zespoły bałkańskie :DDD
    Później o tej Avanturze strasznej... ;D
    Pomyślałam, że straszno tam w Waszym Bolesławcu!

    Żarty na bok, bo impreza, widzę, ciekawa i udana, przepis koniecznie do wypróbowania, bo co z dynią, to dla mnie :)
    A biżuterię sfotografowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biżuterii było mało i niezbyt ciekawa :(

      Usuń
  18. Jo, tam u Ciebie - w Bolesławcu - wiecznie coś się dzieje, a Ty niczego nie przeoczysz ;D
    Świetne, chorwackie klimaty tuż za rogiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierz mi, że część sobie odpuszczam :)

      Usuń
  19. Chorwacja w Bolesławcu, brzmi dobrze, czasami nie trzeba nigdzie pojechać, aby poczuć klimat. Chętnie obejrzałabym wspomnianą wystawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystawa śliczna, ale wieczorem już ją zwinęli albo sprzedali?

      Usuń
  20. ...bardzo ciekawa impreza...
    Serdeczności zasyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak zwykle piękny opis i piękne zdjęcia ! Chcemy więcej ! ! ! Misi-Jasia-Tosi-Mama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może któregoś dnia do nas dołączycie :)?

      Usuń
    2. Z "największejszą" przyjemnością !

      Usuń
  22. Udało mi się zroszyfrowanie dodawania komentarzy - ściskam ! ! ! Mamax3

    OdpowiedzUsuń
  23. I ja byłam, A jakże! Z przygodami, ale zasiliłyśmy publikę :) Ależ tam pachniało watą cukrową. Obłędnie. Zdążyłyśmy nawet na Balkan Sevdah z genialną bębniarką Patriszką!
    Zdravim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgodnie z zapowiedzą :), przygody muszą być, wtedy dłużej się pamięta :), a pita zaliczona?

      Usuń
  24. Uwielbiam Chorwacje i wszystko co z nia zwiazane.....
    A pieczonego swiniaka jadlam - rozplywal sie w ustach...:)
    goraco pozdrawiam:)**

    OdpowiedzUsuń
  25. Przypadkiem trafiłam na Twojego bloga. Pochodzę z Bolesławca ale mieszkam teraz odrobinę dalej ( gdzie podobno jest bardziej zielono). Fajnie jest zobaczyć, że ktoś " ode mnie" pisze bloga o moim rodzinnym mieście. pozdrawiam. Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, myślę że znajdziesz u mnie informacje o mieście, których nie znasz i innych ciekawostek :), poza tym sporo podróży w czasie i przestrzeni :), a pewnie w sieci jest sporo jeszcze osób z tym samym położeniem GPS ;)

      Usuń
  26. pieczone baranki w kazdym przydroznym barze- ta strona Balkanow mi sie nie podobala tak jak w Maroko- wiszace poltusze wieprzowe, krowie glowy i zwyczaj opalaniac glow baranich brrr- jestem wegetarianka. w Albanii z kolei nie moglam przejsc obojetnie obok setek bezdomnych, glodnych psow...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, to omiń posty z Tunezji ;)

      Usuń
    2. juz widzialam niestety...:)

      Usuń
  27. hej Jo ....tez mieszkalam w B-c :)

    OdpowiedzUsuń