wtorek, 4 września 2012

Zapowiedź jesieni i deszcz węgierek


     Jesień spogląda już ukradkiem zza drzew, podmuchy wiatru, silne, zapowiadające z całym przekonaniem burzę potrząsają drzewami. Jeszcze ciepło, ale z taką chłodniejszą nutą. I trawa już z ranną rosą po nocy.
I nagle spada przede mną deszcz węgierek, granatowych, aksamitnych, połyskujących. Do takiego deszczu nie trzeba parasola ;). I ten magnetyzujący kolor, przechodzący z błękitu paryskiego w błękit Turnbulla... Hipnoza nie pozwoliła mi zostawić tego koloru na łasce losu.
Hmmm, podobno pieniądz leży na ulicy, tylko trzeba się schylić, czy można to samo przełożyć na smak? Właściciel posesji chyba nie miał nic przeciw, sądząc po ilości rozdeptanych obok...i... Panie błogosław wielkie damskie torebki niczym wory marynarzy wyruszających w rejs. Zmieściło się trzy kilo ;).
I tak zaczął się mój śliwkowy rejs, który począwszy od tego deszczu, przerodził w śliwkowy miesiąc, gdzie dwa razy w tygodniu dostaję świeżą dostawę i przez które oprócz tradycyjnych powideł powstały liczne śliwkowe wariacje, z których najradośniejsza tu ;

Powidła czekoladowe:
3 kg śliwek ( mogą być takie jak moje - prosto z nieba, o ile będą to węgierki ;)
1 kg cukru (lub mniej, gdy  śliwki mocno słodkie)
1-2 laski wanilii (w ubogiej wersji tyle samo torebek waniliowego cukru)
100 g kakao
wedle smaku dodaję cynamon, kardamon lub goździki, ale można to pominąć ;)
Tradycyjnie z lenistwa przez 3 dni wydrylowane śliwki wkładam w blaszkach lub formach żaroodpornych do piekarnika na godzinkę pieczenia w 100C (wtedy nie trzeba ich pilnować, ani mieszać, a same odparują nadmiar soku). Następnie przekładam do garnka, dodaję pozostałe składniki i na malutkim ogniu gotuję mieszając po 1-1,5 godzinie przez kolejne 1-2 dni. A potem już tylko przekładam do słoiczków i ponieważ sama sobie nie wierzę, pasteryzuję ok. 15 minut. Obowiązkowo jeden słoiczek zostaje do kolacji ;).






77 komentarzy:

  1. Jo, jestes niesamowita z tymi przetworami :-))) A Twój post o wegierkowym deszczu pomógł wydobyć z mojej głowy podobne wspomnienie, och, jeszcze u moich Dziadków... :-)) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jestem, ale sierpień był wyjątkowy pod tym względem, zwłaszcza jak na mnie ;): jabłka, gruszki, śliwki, ogórki, papryki, czas na urlop - już od piątku ;)

      Usuń
  2. mowie powaznie-zazdroszcze,zazdroszcze i zazdroszcze............
    .........nastepnym razem wez dwie torebki,szkoda zeby takie sliwy sie marnowaly:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chwilowo mam przesyt, od tego deszczu już ze 100 słoików za mną z samymi śliwkami oczywiście ;)

      Usuń
  3. Jo, spotykam się z tym, ze ludzie nie zbierają owoców. Może mają nadmiar. Powidła czekoladowe? Coś dla mnie nowego. Spróbowałabym:)) Przypomniałaś mi, Jo, że moja ulena w tym roku odmówiła owocowania. Wielka szkoda. a powidła z węgierek najwspanialsze, A poza tym uwielbiam wszystkie śliwki,
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale jak mają nadmiar, mogą komuś rozdać, przecież będą chętni nawet żeby sobie samemu pozrywać...
      powidła super, śmiało zastępują nutellę ;)

      Usuń
  4. Hmmm u mnie już po śliwce:/czyżbym mieszkała w innym kraju:/
    Ciekawi mnie smak powideł czekoladowych.Ile słoiczków wychodzi z przepisu??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zależy od wielkości słoiczków ;), ale nieźle ;)

      Usuń
    2. Iga, nie wiem, bo ja robiłam do różnych, pewnie ok. 8 powinno być :)

      Usuń
  5. Powidła czekoladowe z wanilią...ależ to musi być pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowite połączenie:) mi w tym roku niestety ani jedna śliweczka na drzewie się nie uchowała :( zmarzły kwiaty i po węgierkach..a bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, inne niż węgierki też mogą być, tylko pewnie trzeba będzie odlać trochę soku ;)

      Usuń
  7. To cudowne Jo, ze masz w sobie niezwykle rzadką umiejętność cieszenia się z małych rzeczy:)
    Swietny pomysl by do dac do powidel kakao- musze wyprobowac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj, ale dołóż wanilię ;)

      Usuń
  8. Mieszkam w duzym miescie i o takich prawdziwych sliwkach marze :)))
    Na obrzezach miasta znalazlam juz miejsce, gdzie moge spotkac jablka, ostrezyny albo sloneczniki.Dalsze poszukiwania trwaja ;)))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kto szuka ten znajduje, trzymam kciuki ;)

      Usuń
  9. Węgierkowy deszcz - ach, aż się rozmarzyłam, by w takim zmoknąć :) Przepis na powidła czekoladowe brzmi bardzo smacznie - na pewno kiedyś wypróbuję tylko muszę dokupić parę damskich dużych torebek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weź od razu marynarki worek, pojemniejszy i bardziej wytrzymały ;)

      Usuń
  10. A ja wczoraj dzwoniłam do znajomego posiadacza śliwkowego gaju i dowiedziałam się,że jeszcze tydzień i też będę nimi zawalona. A smażyć będę w kotle na ognisku takie tradycyjne pachnące dymem.Twój przepis brzmi smakowicie,więc skuszę się na eksperyment mały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie z kotła muszą być rewelacyjne, ale jakbym ja tu przed kamienicę taki kocioł wystawiła, mogliby mnie wziąć za większą czarownicę niż jestem i jakiś stos mi zgotować ;)

      Usuń
  11. ja jestem absolutnie śliwkowa:) Wszystkie śliwki uwielbiam, byleby nie były przedojrzałe. Tak, śliwki zapowiadają nieuchronnie zbliżającą się jesień, podobnie jak owoce jarzębiny, róży i pigwowca. Jesień to także czas nalewek:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Deszcz śliwek - dobre :-)) Taki deszcze mógłby padać i padać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obiecuję kolejne bezdeszczowe posty w tym miesiącu ;)

      Usuń
  13. Przejawy jesieni są już widoczne ale do kiedy są one kolorowe i słoneczne to nie jest źle. Śliwkowe szaleństwo jest nawet smaczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. najadłam się węgierek przed wyjazdem, niektóre powinny jeszcze pobyć na słońcu, ale wiedziałam, że mogę przecież nie zdążyć ich spróbować ;)

    Ps. moją torebkę potraktowałam jako jeden z bagaży podręcznych i zmieściłam w nią 7,7kg :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jo nie mogę się skupić na śliwkach, drugi dzień przedszkola u Młodszego zaczął się kryzysowo, napiłabym się za to śliwowicy...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anitko, nasz też :(, a śliwowicę też mam, zapraszam ;)

      Usuń
    2. jadę! ;););)
      I trzymam kciuki za Twoją pociechę...

      Usuń
  16. u nas węgierki już dawno opadły zostały tylko damachy ... mmmm pyszności
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Jo, pozostaję pod wrażeniem Twojej płodności... Ja ten koment. piszę korzystając z przerwy w pracy...
    Podobało mi się błogosławieństwo pojemnych damskich torebek:). Jeżeli to ta, którą widziałam, to jest naprawdę pojemna:). A śliwkowanie to naprawdę fantastyczna robota, zwłaszcza w połączeniu z "kakałkiem" - lubię to:)
    Uściski! I dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, do tej co widziałaś śmiało z 10 kg by weszło ;)

      Usuń
  18. Chwała przepastnym damskim torebkom i Tobie za taki wspaniały przepis :-)
    Uwielbiam kolor węgierkowy!
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękny, prawda, kolor znaczy się :)?

      Usuń
  19. jak nic maszeruję po śliwki... apetytu mi narobiłaś przepisem tym, a powidła śliwkowe uwielbiam, nie przyszło mi do głowy, żeby dodać KAkaO ;)))
    No i teraz zamiast rysować, będę kształcić się KULINARNIE :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje namalowane śliwki wywołałyby u nas ślinotok ;)

      Usuń
  20. Uwielbiam te powidła, ale w moim przepisie daje się jeszcze tabliczkę gorzkiej czekolady! Pyyycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, każdy ma swoje wariacje ;)

      Usuń
  21. ależ u Was urodzajnie, były mirabelki, a teraz węgierki, u nas ten rok zdecydowanie nie jest śliwkowy, a Ty dzielna jesteś straaaasznie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Powidła czekoladowe - to jest coś dla mojej przyjaciółki, ona uwielbia takie rarytasy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stąd już tylko krok do śliwek w czekoladzie :)

      Usuń
  23. Powidła czekoladowe muszą wspaniale smakować. Na robiłaś mi nimi ogromnego apetytu. Przyznam szczerze, że nie pomyślałam by do smażących się śliwek dodać kakao. M.B ( Monika).

    OdpowiedzUsuń
  24. Jo, jesteś niesamowita. Narobiłaś mi smaku na powidła śliwkowe.
    Bardzo mi się spodobał Twój przepis.Kilka słoiczków jeszcze zmieści się na półkach w spiżarni.
    W tym roku w moim ogrodzie węgierki nie obrodziły. Zniszczył je majowy przymrozek.
    Przez ostatnie trzy dni w tamtym tygodniu, pracowałam na najwyższych obrotach w przetwarzaniu.
    Serdecznie pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja przez cały sierpień niemal codziennie po pracy do północy, chwilowo mam dość :)

      Usuń
  25. Śliwka w czekoladzie - to tak trochę, jak 20 lat wstecz:-) Babcia zawsze zasypywała mnie takimi rarytasami.
    I pewnie smak jedyny w swoim rodzaju, jak swego czasu robiona czekolada z kakao w warunkach domowych:-))))

    OdpowiedzUsuń
  26. a ja nie mam dostępu do innych prócz rynkowych- aż żal! Gdzie to taki deszcz pada?

    A Twoje opisy- jak zawsze- melodia ... wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może powinnaś przez płot do sąsiada zerknąć ;)

      Usuń
    2. a śliwki jak zawsze w drodze do pracy ;)

      Usuń
    3. Sąsiedzi mają tuje i szczekające Yorki. A szkooooda

      Ja w drodze do pracy spotykam tylko porozrzucane zabawki ;)

      Usuń
  27. To moje ulubione owoce. Jem je i jem, nawet po kilogramie dziennie. Jeszcze do tego twarde gruszki i rozkosz prawie jesienna murowana.
    A z dobromiejskiej fabryki zawsze przywożę te w czekoladzie, tylko cena powala ostatnio :( Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyszku, przy jednej turze się zapomniałam i takie niemal suszone z piekarnika wyjęłam, jak nic do czekolady wsadzić i już ;)

      Usuń
  28. lubię....bardzo lubię śliwki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja co prawda wolę gruszki, ale śliwek jestem w stanie zjeść więcej ;)

      Usuń
  29. czarowny opis i przepis, aż chce się lecieć do kuchni, mimo, że noc:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Robiłam powidła śliwkowo-czekoladowe dawno temu. Pyszne były. Ciekawe czy dostanę tu śliwki, które nadawać się będą na przetwory. Wątpię. Powspominam więc smak :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Właśnie wróciłam z całą siatka węgierek:))) cudownie móc poczuć ich smak po latach!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, mam nadzieję, że smakują tak jak trzeba - życzę z całego serca ;)

      Usuń
  32. Fajnie opisałaś śliwkowy miesiąc, trzeba korzystać z tych owoców póki są :-), a o takich powidłach to dopiero się u Ciebie dowiedziałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wariacji jest na pewno dużo więcej, ja lubię eksperymentować ze smakami w przetworach, nawet dżemy gruszkowe z anyżem ;)

      Usuń
  33. Chyba trzeba spróbować:)Czyta się bardzo apetycznie.Korci mnie dodanie tej gorzkiej czekolady:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może warto posłuchać tego wewnętrznego głosu :)?

      Usuń
  34. śliwkowe błogosławieństwo ;)
    powidła śliwkowe z czekoladą ... robiłam takie z wiśniami, były pyszne ;),
    po chwili zastanowienia wnioskuję że muszą być dobre, bo śliwki w czekoladzie są dobre przecież ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "śliwkowe błogosławieństwo" - trafiłaś w sedno, żeby jak z tą manną z nieba się nie skończyło ;)

      Usuń
  35. Pamietam, jak kiedys dawno temu, robilam powidla i marmolady z wegierek. Sliwki wszedzie: w ogrodzie, kuchni, korytarzu...

    OdpowiedzUsuń
  36. No to śliwki zakupiłam, pewnie dlatego że w ogóle nie mam czasu, ale nie ważne!
    Niech się dzieje!

    OdpowiedzUsuń
  37. Przepis zapisalam ... ! Wczoraj dostalam nowa porcje sliwek i powinnam cos z nimi jak najszybciej zrobic wiec moze nie powinnam dlugo czekac tylko od razu zabrac sie do pracy tak jak inni nasi kochani rodacy ... :-) ciekawa jestem czy mi tez wyjda tak smacznie ... :-)

    Dziekuje i pozdrawiam serdecznie. M

    OdpowiedzUsuń