poniedziałek, 16 grudnia 2013

Gdy brakuje światła...tli się jeszcze nadzieja



Gdy brakuje światła św. Łucji, drogi nie rozświetla światło odbijające się od skrzącego śniegu, a latarenki gasną od chłodnego powiewu wiatru...
Gdy nadzieja niknie w oczach...może dać ją tylko drugi człowiek...  

Miałam wielką ochotę na Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu, ale nie dotarłam.
Do Görlitz zabrałam Was w ubiegłym roku.
Dlatego nie napiszę o wesołym gwarze wokół kubków grzanego wina, zapachu pierników i śmiechu dzieci na pędzących karuzelach.
Zamiast tego mam ogromną prośbę do tych, którzy nie kupili jeszcze prezentów i do tych, którzy kupili, ale co nieco im zostało.
Jest ktoś, dla kogo to światełko z każdym dniem niknie, ale nadal jest nadzieja, że może płonąć. Kogoś, kto nie powinien jeszcze wysiąść z pociągu życia.
Zazwyczaj nie piszę tu takich próśb, zdarza mi się na obeliskowym facebooku, ale tym razem chodzi o Młodą Mamę, którą znam. I o operację, której nikt w Polsce nie chce się podjąć, a która może przedłużyć jej życie.
Zajrzyjcie proszę tu, jest trochę wystawionych przedmiotów na licytację, może coś się komuś spodoba. Przy każdej aukcji jest opis choroby i nr konta, na które można wpłacić nawet przysłowiową złotówkę.
Pamiętajmy, dziś ktoś potrzebuje naszej pomocy, a jutro potrzebować możemy jej my...
Wybaczcie, ale w tym poście zablokowałam komentarze, tu potrzebne są czyny, a nie słowa...