poniedziałek, 15 maja 2017

Obyś zginął na drogach Hvaru...


Niezapomniane krajobrazy.
Połacia lawendy.
I wszechobecny latem zapach ziół.
Ale jak to mówią, nie ma róży bez kolców ;).

"OBYŚ ZGINĄŁ NA DROGACH HVARU !!!".

    Osławione przekleństwem w całej Chorwacji, a także poza jej granicami,  drogi wyspy. Nadal są warte tego powiedzonka. Owszem, trasa Hvar - Jelsa ma nową, zabezpieczoną barierkami  i nowoczesnym tunelem drogę. Jednak sporo jest dróg szutrowych, pełnych kamienia, braku pobocza i zabezpieczeń, których brzeg kończy przyprawiająca o zawrót głowy przepaść w dół, a umilają niemal nieziemskie widoki. Spojrzenie w bok wywołuje dreszczyk, podnosi poziom adrenaliny i sprawia, że mocniej wciskamy się w fotel. Tunel Pitve i droga do i za nim wiedzie tu prym, ale również te boczne, zaznaczone cienkimi liniami na mapie, bardziej znane przez miejscowych niż przez turystów powodują gęsią skórkę na plecach. "Szerokiej drogi" nabiera tu nowego znaczenia ;).
P.S. Na zdjęciach głównie te lepsze drogi, siedząc przede wszystkim na fotelu pasażera podczas jazdy tymi gorszymi szutrami paznokciami wbijałam się w tapicerkę, stąd brak kadrów ;).









czwartek, 20 kwietnia 2017

Bizantyjskie podwaliny z hiszpańskim duchem...Twierdza Španjola


Najpiękniejszy widok na port
i Wyspy Piekielne
Na bizantyjskich podwalinach z hiszpańskim duchem
dziś pod chorwacką flagą...Twierdza Španjola

    Kiedy podjeżdżamy pod Twierdzę jest niemal samo południe. Bezpłatny parking z jednym pojazdem. Ostatnie metry pokonujemy pieszo. Przy kasie nie ma tłumów. Nigdzie nie ma tłumów, może ze 2-3 osoby zwiedzające i tyle samo sączących lemoniadę pod parasolami. Dostajemy informatory o twierdzy i bilety w symbolicznej cenie. Wymierzone w port działo stoi na posterunku. Błękitne detale działają kojąco. Amfory pokryte czasem chowają się w cieniu.
Górująca nad miastem forteca, która według otrzymanej u źródła informacji swoje podwaliny ma już w I wieku p.n.e. jako mocowanie chroniące osadę. Budowa fortyfikacji w dzisiejszej formie rozpoczęła się jeszcze pod panowaniem weneckim w XIII w. Ale to właśnie Hiszpanom w XVI w. fortyfikacja zawdzięcza obecną nazwę.Twierdza Španjola - uśpiony smok czuwający na wzgórzu.   






Z informacji praktycznych:

PARKINGI -  pod samą twierdzą parking jest bezpłatny ( stan na 2016 r.), a do tego rozciąga się niesamowity widok,

BILETY WSTĘPU -  bilet normalny 30kn, ulgowy 15kn, dzieci do lat 7 zazwyczaj bezpłatnie ( stan na 2016 r.)

czwartek, 13 kwietnia 2017

Wielkanocnie

Zdrowych, radosnych i pełnych nadziei :)


sobota, 11 marca 2017

Raj z widokiem na Wyspy Piekielne .... Mały Dubrownik - Wielki Hvar



Hvar zwany małym Dubrownikiem .
To miasto, port, wizytówka wyspy.
Swoisty raj z widokiem na Wyspy Piekielne
i najstarsza komuna w Dalmacji...

Dotrzeć tu można i promem ze Splitu ( co czyni mnóstwo osób, przybywając na kilkugodzinne zwiedzanie i wracając tego samego dnia ) i drogą z innego miasta wyspy. Zatopić się w kamiennych uliczkach, równie wąskich jak w starym mieście Dubrownika, jednak zdecydowanie spokojniejszych i mniej zatłoczonych, przynajmniej czerwcową porą.
Taksówką wodną dojechać na jedną z Wysp Piekielnych, przy których przed wiekami w czasie zimy ponoć koczowały weneckie okręty ;). Wdrapać się na Twierdzę Spanjola ( lub wjechać na samą górę z bezpłatnym parkingiem :). Poczuć ducha najstarszego publicznego teatru miejskiego w Europie. Przystanąć przy Zegarowej Wieży. Zajrzeć w okna weneckiej loggi. Oprzeć o cień padający na Pałac Biskupi z lękiem, czy katedralna relikwia znowu nie ocieknie krwią.. I przepaść na amen jak kamień w lazur Jadranu..
To miejsce, do którego mam nadzieję wrócić...








Z informacji praktycznych:

PARKINGI -  nie bardzo jest co liczyć na wolne miejsce przy ulicy, w pobliżu starego miasta godzina parkowania kosztuje ok. 10 kn, ale równie dobrze można podjechać do twierdzy Spanjola, gdzie parking jest bezpłatny, a do tego rozciąga się niesamowity widok. Wystarczy potem do miasta zejść schodkami w dół.

WARTO ZOBACZYĆ:

TRG sv Stjepana czyli Plac św. SZCZEPANA


KATEDRA św. SZCZEPANA (Katedrala Sv. Stjepana) i Pałac Biskupi - poświęcona męczennikowi Szczepanowi, z małym gotyckim krucyfiksem w nawie bocznej, który wg miejscowej legendy spłynął krwią w czasie powstania ludowego, wzywając do pokuty


TWIERDZA ŠPANJOLA XI-wieczna górująca nad miastem forteca, o której szczegółowiej przeczytacie wkrótce ;)



ARSENAŁ - monumentalny obiekt, na którego pierwszym piętrze jest scena teatru - pierwszy teatr publiczny w Europie, chapeau bas dla Was Chorwaci za Wasz wkład dla upowszechnienia sztuki



RENESANSOWA LOGGIA Z ZEGAROWĄ WIEŻĄ - jeden z piękniejszych budynków w mieście ;)



KOŚCIÓŁ FRANCISZKANÓW - który wbrew mojemu rozumowaniu, zamknięty jest w ...niedziele, a słynie z wielkiego płótna Ostatniej Wieczerzy

poniedziałek, 20 lutego 2017

O pączkach...


  Królową pączków była ciocia. Nikt tak jak ona nie robił tych frykasów, były puszyste, nie twardniały od razu, podczas smażenia olej się nie przypalał, a zęby z przyjemnością zatapiały się w owocowym nadzieniu. Zapach witał od progu, a dłoń nigdy nie poprzestawała na jednym.
Dziś ciocia nie jest w stanie unieść ani rondla ani nawet wziąć do ust pączka, ale pozostanie dla mnie niedoścignionym wzorem w tej dziedzinie.
Dlatego nie będę robić konkurencji, niech Jej pączki pozostaną bezkonkurencyjne, a moje będą inne, bez różanych kandyzowanych płatków, marmolady, serowe. Nie mniej delikatne, nie mniej smaczne....po prostu inne.

Przepis na serowe pączki:
pół kilo twarogu ( może być też ser typu włoskiego, będą delikatniejsze ;)
2 szklanki pszennej mąki
3 jajka
1 łyżka cukru waniliowego
3 łyżki śmietany 18'
1 łyżka spirytusu (ewentualnie wódki albo octu)
1 łyżeczka sody
starta skórka z 1 cytryny

cukier puder do posypania
olej do smażenia

Mąkę przesiać, dodać zmielony twaróg, sodę, startą skórkę z 1 cytryny ( najlepiej bio), cukier i śmietanę. Oddzielić żółtka od białek. Żółtka dodać do masy, wymieszać z pozostałymi składnikami, dodać spirytus. Białka ubić na sztywno i dodać pod sam koniec. Formować wilgotnymi dłońmi kulki ( lub jeśli nie zależy nam na całkowicie okrągłym kształcie, można nabierać ciasto łyżką ) i smażyć we frytkownicy lub w garnku z rozgrzanym tłuszczem. gotowe można posypać cukrem pudrem.
SMACZNEGO :)




poniedziałek, 6 lutego 2017

Ślimaczki o cynamonowej duszy

    

   
    Cynamonowe ślimaczki - idealne na niedzielne, niespieszne popołudnie albo na pyszne śniadanie. Sekretem jest dobrze przesiana mąka, dłużej wyrabiane drożdżowe ciasto, prawdziwe masło i aromatyczny cynamon, którego zapach ogrzewa w jesienno-zimowe dni niczym ciepła kołdra. Do kubka ciepłego mleka albo aromatycznej kawy. Do książki czytanej pod kocem i do zapakowania do plecaka na szkolną wycieczkę. Idealne :)
Przepis na cynamonowe ślimaczki:

Ciasto drożdżowe:
1 kg pszennej mąki
25 g świeżych drożdży
1,5-2 szklanki cukru
2 szklanki mleka
1 całe jajko i 3 żółtka
cukier waniliowy
szczypta soli
100 g masła
pół szklanki oleju (dałam kokosowy, ale może być inny )
dodatek oleju sprawia, że ciasto jest dłużej miękkie niż przy samym maśle

Nadzienie:
100 g masła
100 g brązowego cukru ( jeśli nie macie,może być biały lub puder)
2 łyżki zmielonego cynamonu

Składniki na ciasto muszą być w temperaturze pokojowej. W misce rozcieramy drożdże z łyżką cukru i zalewamy ciepłym mlekiem. Gdy zaczną pracować, dodajemy przesianą ze szczyptą soli mąkę, cukier, jajko, żółtka, wyrabiamy, na koniec dodając roztopione ciepłe ( ale nie gorące ) masło i olej. Ciasto wyrabiamy aż zacznie odchodzić od miski. Zostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, przykryte bawełnianą ściereczką.
W osobnym rondelku roztapiamy masło cukier i cynamon.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na 2 części. Przekładamy na oprószony mąką blat, wałkujemy, smarujemy połową cynamonowego nadzienia i zwijamy w rulon. Rulon tkniemy na 1-1,5 cm plastry, przekładamy na wyłożone papierem do pieczenia lub posmarowane tłuszczem blaszki i pozostawiamy jeszcze na pół godziny do wyrośnięcia.
W tym czasie piekarnik nagrzewamy do 200 C. Piec w temperaturze 180C (przy termoobiegu, 200C przy zwykłym piekarniku ) ok. 10-15 minut aż się zarumienią.
SMACZNEGO ;).




środa, 1 lutego 2017

Rówieśnik Arystotelesa...Chorwackie Faros - Stari Grad


Ponoć dzisiejszy Stari Grad to rówieśnik Arystotelesa.
Pierwsze skolonizowane miasto na Wyspie Hvar.
Kolebka chorwackiego języka i ostoja Hektorovica.
Stari Grad - Chorwackie Faros ...


    Stari Grad mógłby być jednym z typowych chorwackich miasteczek: kamienne uliczki, marina pełna jachtów, konoby kuszące obietnicą smaku. Ale nie jest. Jest czymś więcej i to nie tylko dlatego, że ogrodzone kamieniem katastralne poletka wokół zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Uważne oko dostrzeże tu dawne ślady rzymskiego kąpieliska miejskiego, poczuje spojrzenie wygrzewającego się na słońcu kota i ducha zamurowanej pokutnicy.
Ale to niezwykłe miasto ma jeszcze jedno cudeńko: Twierdzę Trvdalj poety ( a także architekta,  budowniczego, słowem człowieka renesansu :) Petera Hektorovica.
Sam Pałac Hektorovica to perełka architektury, miejsce, w których czas stanął w miejscu.
Mimo końca czerwca jesteśmy jedynymi turystami w środku. Oaza spokoju. Świątynia dumania. Schronienie pielgrzyma. Kolebka chorwackiej literatury. Mikrokosmos. Tym wszystkim była kiedyś. Dziś jest cieniem w upalny dzień, egzotycznym ogrodem pośród kamiennych murów i miejscem łączącym przeszłość z teraźniejszością. Cudo, które będąc na Wyspie Hvar, trzeba koniecznie zobaczyć ;).









piątek, 6 stycznia 2017

Mała Wenecja Hvaru....Vrboska


    Vrboskę nazwano "Małą Wenecją"...i szczerze mówiąc była to miejscowość, która najbardziej nas rozczarowała. Kto widział Alpejską Wenecję czy choćby nasz Wrocław zwany Wenecją północy, ten może nie być zachwycony. 
Owszem kamienne mostki, odbicia starych mieszczańskich domów i wyspa z palmą, która niezmiennie przypomina mi nieco kiczowate warszawskie palmowe rondo, wśród ukwieconych balkonów, okien i skwerów może wydać się miła, ale wśród tylu innych miejscowości na Hvarze naprawdę nie robi piorunującego wrażenia. Może inaczej rankiem lub wieczorem, gdy światło robi odpowiedni klimat. Wysokie w notowaniach są tu za to raczej ceny w konobach i klasa cumujących w przystani jachtów. Miło wspominam za to, że do wysokiego rachunku w knajpce dodano nam na osłodę woreczek lawendowego suszu ;).  
Niemniej jest to miejscowość z antycznymi korzeniami, a XVI-wieczna Twierdza - kościół św. Marii od Miłosierdzia z charakterystycznym zegarem górująca majestatycznie nad miasteczkiem, zbudowana w celu obrony przed Turkami, jest według wielu przewodników najlepszą twierdzą Chorwacji. Za to pod względem plaż jest to niezła lokalizacja - obok znajduje się naprawdę przyjemna zatoka Maslinica i dla amatorów opalania bez strojów - Wyspa Zecevo ;).